Mazguła jako nowy Kiszczak czyli historia powraca jako farsa

Dodano: 13/12/2016 - Nr 50 z 14 grudnia 2016

OPOZYCJA \ Wojskowy zamach „brązowych butów”

Rozżalenie pułkownika Mazguły, że salony przestały go nagle poważać, bo pisze „puki” przez „u” otwarte, esbeków uważa za „kulturalnych” i nie chce Żyda na tronie Polski, wydaje się po ludzku zrozumiałe. A odkąd to panowie z Unii Wolności tacy wydelikaceni? Jakoś nie było widać u nich tej elegancji, gdy bezpieczniacy pozwalali im zarobić pierwszą kasę. Nie śmierdzieli im esbecy, gdy w mediach założonych przez firmy polonijne niszczyli braci Kaczyńskich. Morze wódy wypiło się na rautach fetujących „gentlemanów roku” i jakoś w kuluarach nie raził ich język à la Urban. A teraz nagle się nie znamy? To może wam przypomnieć, skąd się wzięły te wasze kariery? Podskakujecie dalej? Podskoczy mi może ten Schetyna, za komuny gołodupiec z NZS, co to w III RP karierę zaczynał jako prezes wojskowego, koszykarskiego klubu Śląsk Wrocław? Mnie, pułkownikowi rodem z wrocławskiej Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych?! No i pisze Mazguła do Schetyny na Twitterze: „Panie @
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze