Celebrytów z USA odlot na Jowisza

Dodano: 15/11/2016

Ryszard Czarnecki \ Widziane z Brukseli

Zdaje się, że pospolite ruszenie artystów i pseudoartystów amerykańskich było jeszcze większe niż adekwatne wzmożenie działalności tych środowisk w Polsce „Lecz choćby przyszło tysiąc atletów / I każdy zjadłby tysiąc kotletów, / I każdy nie wiem jak się wytężał, / To nie udźwigną, taki to ciężar”. „Lokomotywa” Juliana Tuwima przypomniała mi się, gdy obserwowałem ostatnią kampanię prezydencką w USA. Była ona żywym zaprzeczeniem łacińskiej maksymy „Nec Hercules contra plures”. Donald Hercules Trump może nie był sam (okazało się, że poparła go miażdżąca większość Amerykanów), ale „plures”, czyli tłumy tzw. celebrytów, znanych z tego, że są znani, albo i nawet dobrych aktorów czy piosenkarzy, ale kompletnie niekapujących, o co chodzi w polityce, i oderwanych od życia przeciętego Johna Smitha, uznało, że trzeba poprzeć Hillary Clinton, byle, Boże broń, nie wygrał ten okropny Trump.  Zdaje się, że pospolite ruszenie artystów i pseudoartystów amerykańskich było jeszcze
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze