Kto zabił Jolantę Brzeską?

To morderstwo sprzed kilku lat jeżeli miało kogokolwiek zastraszyć, brutalnie zamknąć usta nierzadko starym i schorowanym kobietom i mężczyznom, nie przyniosło spodziewanego rezultatu. Przeciwnie – stało się kamieniem węgielnym lokatorskiego ruchu oporu i społecznej samoobrony. Zamordowana Jolanta Brzeska jest dziś ikoną ruchu przegranych i słabych, osamotnionych i ośmieszanych

Krakowski Kazimierz, słoneczno-senny wrześniowy poranek, ulicą Wąską spieszy licealna młodzież, kilku zmęczonych aktywną turystyką cudzoziemców chyba straciło orientację w terenie, ortodoksyjni Żydzi statecznie zmierzają ku Synagodze Wysokiej. Dziewczyna i chłopak stają przy czerwono-czarnym graffiti z napisem: „Kto zabił Jolę Brzeską?”, szepczą do siebie, wpatrują się w litery i podobiznę zamęczonej kobiety – wiedzą, w czym rzecz. Takich graffiti jest tam więcej. Podobnych jest sporo w całej Polsce. 
A jednak morderstwo
Sprawa weszła już na dobre do medialnego obiegu i nareszcie, po kilku latach instytucjonalnego zamiatania jej pod dywan, zapoznała się z nią opinia publiczna: 64-letnia Jolanta Brzeska była współzałożycielką i jedną z najbardziej aktywnych działaczek Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów (WSL). Zaginęła 1 marca 2011 r. Kilka dni później jej zwęglone zwłoki znalazł przypadkowy przechodzień w Lesie Kabackim. Policja długo utrzymywała, że to było samospalenie, co oburzało ludzi, którzy dobrze ją znali od lat. Harda działaczka lokatorska i jej zmarły na raka w 2007 r. mąż Kazimierz mieszkali w domu, który pozyskali dla siebie Marek Mossakowski i Hubert Massalski. Dodajmy, że wszyscy warszawscy kupcy roszczeń zwykle działali na dwa sposoby: albo skupywali, nierzadko za grosze, roszczenia byłych właścicieli lub ich spadkobierców, albo ustanawiali siebie lub swoich pełnomocników kuratorami byłych właścicieli bądź ich spadkobierców.
Dopiero w lutym 2013 r. ujawniono ekspertyzę biegłych śledczych, z której wynikało, że kobieta została...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: