Sprawiedliwi z Wołynia

Dodano: 11/10/2016

WYWIAD \ Z ROMUALDEM NIEDZIELKĄ, autorem „Kresowej księgi sprawiedliwych 1939–1945”, rozmawia WOJCIECH MUCHA

To była sytuacja gorsza niż z Polakami ratującymi Żydów, tu śmierć groziła z rąk „swoich” – mówi Romuald Niedzielko W Pana opracowaniu znajdujemy informacje, że historie sprawiedliwych Ukraińców mamy w aż siedmiu województwach okupowanej II RP – wołyńskim, lwowskim, tarnopolskim, stanisławowskim, poleskim, lubelskim i rzeszowskim. Należałoby się upomnieć o tych ludzi. Jaka była rzeczywiście skala tej pomocy? Ilu było sprawiedliwych, a ilu uratowanych? W swojej książce policzyłem tych, o których wiemy na pewno lub prawie na pewno. To jest około 2,5 tys. uratowanych i ponad tysiąc ratujących. Może się okazać w wyniku dalszych badań, że jednych i drugich było dwa–trzy razy więcej. Aż tyle? Czasem zdarzało się, że jedna ostrzeżona przez Ukraińca osoba podawała tę wiadomość innym Polakom, dzięki czemu ocalała cała wieś. Więc trzeba liczyć, że ten jeden sygnał uratował kilkadziesiąt osób.Czy ratującym groziła kara z rąk nacjonalistów? Czy
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze