Byłem w obozach uchodźców

Ujawnienie zmian w strukturze demograficznej Libanu poprzez nowy spis ludności groziłoby naruszeniem i tak kruchego status quo

Właśnie wróciłem z dwóch obozów dla uchodźców. Piszę te słowa w stolicy Libanu, Bejrucie. W styczniu też byłem w takich obozach, tyle że w Iraku. Gdy słyszę u nas, w Polsce, jak całe zastępy ludzi wypowiadają się na temat konieczności przyjęcia imigrantów na terytorium Rzeczypospolitej, od razu chętnie bym im poradził, aby najpierw odwiedzili uchodźców, najlepiej na własny koszt, a potem dopiero zabierali głos. Choć raczej ich nie przekonam: zwykle dyletanci wiedzą wszystko najlepiej.
Na początku roku w irackim Kurdystanie, w jego
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: