O naszych, co plują pod wiatr

„Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe” – to polskie przysłowie dedykuję tym naszym publicystom i politykom, którzy w ostatnich tygodniach zaczęli z zapałem krytykować sytuację wewnętrzną w innych państwach. Tych, które nas nie atakowały w ostatnich parunastu miesiącach, gdy Polska stała się dla wielu chłopcem do bicia. Inna sprawa, gdy ktoś nam przykłada. Rewanż – rzecz święta. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. W polityce międzynarodowej nie obowiązuje – i słusznie – nadstawianie drugiego policzka. Ale gdy inni skaczą na Polskę jak koza na pochyłe drzewo, tym bardziej trzeba uszanować te kraje, których przedstawiciele tego nie czynili

W polityce zagranicznej jest zasada: biją ‒ musisz oddać. Inaczej będą bili jeszcze bardziej ‒ i jeszcze mniej szanowali. Gdy napuszony holenderski wiceszef Komisji Europejskiej atakował moją ojczyznę (jego boss jakoś się zawsze chował) w kwestii Trybunału Konstytucyjnego, wypominałem mu, i nie tylko ja, żeby raczej siedział cicho, skoro w jego nizinnym kraju w ogóle nie ma takiej instytucji. Gdy arogancki minister spraw zagranicznych Luksemburga (ależ to brzmi!) w imieniu całej Unii Europejskiej, gdy jego wielkie państwo (bez ironii, przecież się nazywa Wielkie Księstwo...) sprawowało w drugim półroczu zeszłego roku prezydencję w UE, jechał po Rzeczypospolitej niczym po łysej kobyle, karciłem tego najdłużej funkcjonującego szefa MSZ w całej Europie, podkreślając, że oni ów Trybunał zlikwidowali, więc niech lepiej cicho siedzi. W myśl zasady: zaczepiasz ‒ to masz na odlew. Ale tym bardziej doceniałem tych nielicznych, którzy nas bronili (Węgry) lub przynajmniej nie chcieli śpiewać w euroatlantyckim chórze potępiającym Polskę. Szkoda, że w ostatnim czasie znaleźli się tacy, którzy tę świętą zasadę wzajemności mają w nosie. Niech się potem nie dziwią, jak reprezentanci tych państw na arenie międzynarodowej nam oddadzą ‒ być może z nawiązką. I gdyby to jeszcze byli przedstawiciele polityczno-medialnego...
[pozostało do przeczytania 51% tekstu]
Dostęp do artykułów: