RPA: więcej rasizmu, mniej Mandeli

UE jest tutaj traktowana jak ledwo tolerowany Święty Mikołaj, który ma zostawić prezenty i zmykać                                         

W Johannesburgu – nawet jeśli jest się tu krótko ‒ czuć, że kończy się „tęczowa Republika Południowej Afryki”, idea kraju, który według może nieco idealistycznych zamysłów ojca-założyciela „nowej RPA”, Nelsona Mandeli, miał być krajem wreszcie wolnym (sic!) od uprzedzeń rasowych. Ci, którzy tu mieszkają i pracują, mówią mi, że takich podziałów i konfliktów rasowych jak teraz nie było tu od upadku apartheidu. 
Władze w Pretorii, ale też media skręcają wyraźnie w lewo, gdy chodzi o politykę międzynarodową. Widać to po
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: