RPA: więcej rasizmu, mniej Mandeli

Dodano: 21/06/2016

Ryszard Czarnecki \ Widziane z Brukseli

UE jest tutaj traktowana jak ledwo tolerowany Święty Mikołaj, który ma zostawić prezenty i zmykać                                          W Johannesburgu – nawet jeśli jest się tu krótko ‒ czuć, że kończy się „tęczowa Republika Południowej Afryki”, idea kraju, który według może nieco idealistycznych zamysłów ojca-założyciela „nowej RPA”, Nelsona Mandeli, miał być krajem wreszcie wolnym (sic!) od uprzedzeń rasowych. Ci, którzy tu mieszkają i pracują, mówią mi, że takich podziałów i konfliktów rasowych jak teraz nie było tu od upadku apartheidu.  Władze w Pretorii, ale też media skręcają wyraźnie w lewo, gdy chodzi o politykę międzynarodową. Widać to po enuncjacjach prorosyjskich i propalestyńskich, ale też manifestach uznania dla Kuby, Chin, a nawet... Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Ba, dygnitarze i dziennikarze tego najbogatszego kraju Afryki opowiadają się głośno za ruchami separatystycznymi na Saharze Zachodniej. Pytanie, czy to przysparza RPA
     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze