Wracam z Kresów...

Dodano: 24/05/2016 - Nr 21 z 25 maja 2016

Ryszard Czarnecki \ Widziane z Brukseli

W samej siedzibie samorządu Lwowa popiersie metropolity greckokatolickiego Szeptyckiego, bohatera narodowego Ukrainy – jego rodzony brat był walecznym polskim generałem Właśnie wróciłem, mój Boże, ze Lwowa. Język polski w obwodzie lwowskim jest znany powszechnie. Mówią nim tzw. przeciętni ludzie, często wcześniej pracujący w naszym kraju, mówią politycy i hotelowe recepcjonistki, samorządowcy i kelnerzy, nauczyciele i biznesmeni. Nasza mowa ojczysta będzie znana jeszcze bardziej, bo wyraźnie zwiększa się liczba Ukraińców chcących wyjechać do Polski ‒ a więc na Zachód. Tylko w pierwszym kwartale tego roku i tylko w jednym konsulacie RP we Lwowie wydano Ukraińcom 160 tys. wiz. To wzrost o ponad 40 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Skądinąd w pozostałych naszych konsulatach (Kijów, Łuck, Charków) wydano ich niemal drugie tyle. Nasi dyplomaci nazywają lwowską placówkę konsularną „fabryką wiz”. Rzeczywiście, przerób ma niesamowity. Zatrudnia 27 samych tylko konsuli i 
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze