W kręgu znicza

Z przedstawionych sylwetek układa się galeria ludzi aktywnych, patriotycznych ponad przeciętną, nienastawionych na karierę, gotowych pracować dla Polski, walczyć dla niej i za nią ginąć

Nie wiem, czy jest to kwestia wieku, ale nie ma we mnie tego zapału, z jakim kiedyś podchodziłem do igrzysk olimpijskich. Pamiętam jeszcze radiowe audycje z Melbourne (i kartkę nadesłaną mojej mamie przez „złotą” Elę Duńską-Krzesińską). Olimpiadę w Rzymie, którą śledziłem od pierwszego dnia, kiedy telewizor zagościł w naszym mieszkaniu, następnie kolejne i kolejne. I... mimo coraz większego przepychu ceremonii otwarcia gdzieś zgubił się ów czar wyjątkowości. W globalnej wiosce
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: