Nad trumną, czyli Bruksela

Dodano: 22/03/2016 - Nr 12 z 23 marca 2016

Widziane z Brukseli \ Ryszard Czarnecki

Zasada była żelazna: Polacy głosują na Polaków. Tak było od zawsze, od momentu, gdy weszliśmy do Unii Europejskiej i szliśmy w niej po wszystkie możliwe stanowiska A tak konkretnie: europosłowie PiS czy szerzej – „prawicowi” nie protestowali publicznie na forum międzynarodowym, gdy rząd SLD zgłosił kandydaturę pani Danuty Hübner na stanowisko polskiego komisarza w Komisji Europejskiej. To było 12 lat temu. W tym samym 2004 r. sam osobiście – ale przecież inni też – głosowałem na Bronisława Geremka, który kandydował (mało kto już dziś to pamięta) na szefa PE. A przecież różniliśmy się z nim w bardzo wielu sprawach, nieraz bardzo znacznie. Geremek nie przeszedł, ale nasze głosy ‒ w tym mój ‒ miał. W pierwszej kadencji europarlamentarnej, w latach 2004–2009, głosowaliśmy również na wiceprzewodniczących PE zupełnie nie z naszej bajki, jak Janusz Onyszkiewicz (2004–2007) i Jacek Saryusz Wolski (2004–2007). W 2009 r. bez przyjemności, a wielu z nas – z zaciśniętymi zębami,
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze