Dobijanie dzieci w standardzie

Dodano: 15/03/2016 - Nr 11 z 16 marca 2016

Sprawa ze szpitala na Madalińskiego (bo trudno to miejsce nazywać jeszcze Szpitalem Świętej Rodziny) pokazuje prawdę o całym systemie opieki zdrowotnej, który niszczony jest przez aborcję Wczoraj, przez cały niemal dzień, rozmawiałem z ludźmi (także lekarzami i pielęgniarkami), którzy odpowiadali na informacje o szpitalu, w którym nie podjęto ratowania dziecka, które wcześniej abortowano. I nie były to rozmowy miłe, bo wynikało z nich ni mniej, ni więcej, że takie sytuacje nie są wyjątkowe. Zdaniem moich rozmówców, spora część dzieci, które są abortowane z powodu zespołu Downa w 23. czy 24. tygodniu, rodzi się żywych (niektórzy z nich mówili nawet o 80 proc., inni o połowie), a potem się je dobija poprzez odmowę opieki medycznej. Odmowa opieki nad żywym dzieckiem jest standardem, bo – jak podkreślali informatorzy – w procedurze aborcji chodzi o to, by pozbawić życia. Jeśli się to nie udało przed narodzeniem, to trzeba dokończyć procedurę po nim. Ile zatem dzieci
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze