Broniewski, Anka, komunizm

WSPOMNIENIE \ „Pod słońcem września nie będę szczęśliwy”

Rewolucyjny poeta, człowiek złamany historią i alkoholem, legionista Piłsudskiego, który napisał „Słowo o Stalinie”, może jeden z ostatnich XIX-wiecznych polskich romantyków, którym przyszło żyć w czasach tak straszliwie nowoczesnych jak XX wiek. 10 lutego 1962 r. w lecznicy rządowej przy ul. Emilii Plater w Warszawie zmarł Władysław Broniewski Dla ludzi z mojego pokolenia, urodzonych pod koniec lat 70. XX w., to wciąż poeta okolicznościowych akademii. Ileż to razy na początku roku szkolnego dziewczęta i chłopcy w granatowych mundurkach, którym właśnie wypadały zęby mleczne, musieli recytować ze ściśniętymi stresem piąstkami szacowne strofy: „Za tę dłoń podniesioną nad Polską – kula w łeb!”. Później, już w III Rzeczypospolitej, o Broniewskim zrobiło się cicho. Młodych wilczków nadwiślańskiego kapitalizmu nie wzruszał patetyczny, staroświecki socjalizm ani tym bardziej ten dysfunkcjonalny, realny, w którym wyrośli. Nie wzruszał ich też wewnętrznie sprzeczny,
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze