Stalinowski ślad w propagandzie III RP

MANIPULACJE \ Upadek sekty czcicieli kłamstwa

Pamiętacie uśmieszek Adama Humera, gdy słuchał w sądzie zeznań torturowanych przez siebie ofiar? Ten sam pełen politowania uśmiech pojawiał się na twarzy resortowych dzieci, gdy w mediach szydziły z tych, którzy mówią o zamachu w Smoleńsku. Bo tym, co wyróżnia poststalinowską formację w III RP, jest przekonanie o niezwyciężonej sile kłamstwa. I pogarda dla marnych popłuczyn po zniszczonym niegdyś przez siebie silnym wrogu. Tak myślą o nas Ten pogardliwy ton słychać bardzo wyraźnie w agresywnych wypowiedziach szeregowych uczestników „szynszylowej rewolucji”, jak ochrzczone zostały manifestacje KOD. Słychać też, jak z trudem powstrzymują się przed jego używaniem oficjalni mówcy. Mateusz Kijowski, wnuk – jak pisze dziś Dorota Kania – komunistycznego oficera politycznego w Ludowym Wojsku Polskim, pacyfikującego Żołnierzy Wyklętych – stara się nie wypadać z roli i powściąga język. Jednak już Tomaszowi Lisowi zawsze wymsknie się butna wypowiedź w stylu „wy tu rządzicie
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze