Bośniacki scenariusz dla Syrii

Coraz więcej polityków i ekspertów uważa, że utrzymanie Syrii i Iraku jako integralnych państw nie jest możliwe. Luźna konfederacja trzech kantonów – to pomysł na zakończenie wojny syryjskiej. Niejedyny zresztą. Ubiegłoroczna ofensywa rebeliantów, a potem kontratak reżimu dzięki rosyjskiemu wsparciu, to walka o jak najlepsze pozycje w momencie zawarcia rozejmu. Żadna ze stron konfliktu nie ma bowiem złudzeń, że może zwyciężyć i opanować całą Syrię

Rosja planuje utworzyć w części Syrii „marionetkowe” państwo – oświadczył 12 stycznia na spotkaniu z ambasadorami prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Trzonem wasalnego de facto wobec Kremla państewka miałaby być nadmorska, zdominowana przez alawitów prowincja Latakia – obecnie rejon rosyjskich baz wojennych. Tego samego dnia, w opublikowanej drugiej części dużego wywiadu dla niemieckiego „Bilda”, Władimir Putin nie wykluczył przyznania azylu politycznego Baszarowi Asadowi. Nic dziwnego więc, że znów głośniej o możliwym porozumieniu mocarstw i podziale Syrii, co miałoby zamrozić gorącą fazę wojny i otworzyć drogę do rozprawienia się z Państwem Islamskim.
Cztery strefy
W Syrii ukształtowało się kilka stref kontrolowanych przez zwalczające się lub w najlepszym razie neutralne wobec siebie strony wojny domowej. Najsilniejszą jest strefa rządowa (zachodnia). Wspierana przez Rosję i Iran, rozciąga się od aglomeracji damasceńskiej na południu, przez Homs i Hamę, po Alawistan – czyli nadmorskie góry z miastami portowymi Latakią i Tartusem. Do tej strefy zaliczyć należy jeszcze rejon Aleppo, oddalony od głównego obszaru sił reżimu i mający dość niepewne z nim połączenie. Tej strefy broni koalicja Asada, Rosjan, Irańczyków i Hezbollahu. Zajmuje ona jedynie ok. 25 proc. terytorium Syrii, ale tutaj znajduje się większość zasobów produkcyjnych i 60 proc. ludności – ok. 7,2 mln.
Druga strefa to tereny kontrolowane przez sunnickich rebeliantów, od tych umiarkowanych po islamistów. Tutaj...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: