Nie pozwolimy na samolikwidację górnictwa węgla

Gdy tylko pojawiał się zysk, przekazywano go jako dywidendę do skarbu państwa. Logiczne więc, że była to prosta droga do zamykania kopalń. Skoro nie inwestowano w nowoczesne technologie i bardziej wydajne urządzenia, spadała również efektywność pracy. W użyciu były głównie przestarzałe maszyny, takie jak kombajny, taśmy. Równolegle spadała efektywność ekonomiczna, bo gdy brakowało pieniędzy, kopalnie było stać tylko na dzierżawę np. nowych kombajnów. W ten sposób nakręcano negatywną spiralę. W efekcie zobowiązania spółek węglowych na koniec bieżącego roku sięgnęły blisko 15 mld zł. Wynikało to prawdopodobnie z określonej polityki rządu PO– PSL, nastawionej na powolną samolikwidację
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: