Tajemnica pokoju 2609

Coraz więcej znaków zapytania pojawia się wokół śmierci Andrzeja Jagiełło, menedżera z branży węglowej, który zdecydował się na współpracę z prokuraturą. Złożył zeznania o gigantycznym korupcyjnym układzie w górnictwie. I nie żyje

Oficjalnie przyczyną śmierci biznesmena z branży górniczej Andrzeja Jagiełły (używał zniemczonej wersji swego nazwiska – Jagiello), który od 1981 r. mieszkał w Austrii w Unzmarkt-Frauenburg, było samobójstwo. Czy tak było naprawdę?
Niejasności wokół zgonu
27 lutego 2014 r. w pokoju nr 2609 w Hotelu Qubus Prestige w Katowicach ciało Jagiełły wiszące na pętli z paska na uchwycie od ręcznika znaleźli jego adwokat oraz oficer ABW. Przyjechali do hotelu, zaniepokojeni nieobecnością Jagiełły na ważnych konfrontacjach, które od dwóch dni trwały w katowickiej Delegaturze ABW. 
Kiedy weszli do pokoju hotelowego i zobaczyli ciało, odcięli wiszącego biznesmena, rozpoczęli reanimację i wezwali pomoc. Choć karetka pogotowia przyjechała szybko, lekarka stwierdziła zgon.
Prokuratura wszczęła śledztwo. Jednak dopiero 3 marca, w poniedziałek – czyli cztery dni po śmierci Jagiełły – została przeprowadzona sekcja zwłok. Autopsja stwierdza, iż przyczyną śmierci mogło być: „Uduszenie gwałtowne w wyniku zagardlenia przez powieszenie. […] Powierzchowne, pojedyncze uszkodzenia skóry w obrębie lewego nadgarstka są charakterystyczne dla tzw. samookaleczeń. Nic nie sprzeciwia się przyjęciu, że uduszenie to mogło mieć charakter samobójczy”. 
Odkryto także siniak po wkłuciu igły na lewym przedramieniu. Skąd wziął się ten siniec, skoro w dokumentacji pogotowia ratunkowego nie ma informacji o tym, aby podczas reanimacji robiono jakiekolwiek zastrzyki?
Śledztwo, które miało wyjaśnić przyczyny śmierci głównego świadka w aferze korupcyjnej w górnictwie, umorzono. Prokuratura, m.in. na podstawie opinii biegłego psychologa i wyników sekcji zwłok, przyjęła, że Jagiełło popełnił samobójstwo, bo był w depresji. ...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: