„Nie będziemy kolonią!”

DEMONSTRACJE \ Budapeszt w Warszawie

Marsz Wolności i Solidarności, jaki przeszedł przez Warszawę w ubiegłą niedzielę, przejdzie do historii. Między innymi dlatego, że to pierwsza po 1989 r. manifestacja poparcia dla rządzących. I w takiej skali – udział w nim wzięło 80 tys. osób Złośliwi zarzucają, że marsz poparcia dla władzy jest charakterystyczny dla społeczeństw o niedemokratycznym ustroju. Przeciwnicy Prawa i Sprawiedliwości prześcigali się w porównywaniu niedzielnej manifestacji – a to do pochodów pierwszomajowych, a to do masówek, a nawet wieców w Korei Północnej. Jak się jednak okazuje, podobne marsze odbywały się nie tak dawno w kraju, o którym można powiedzieć wiele, ale nie to, że rządzą nim komuniści. Mowa oczywiście o Węgrzech. W 2012 r. kraj ten stał się obiektem skoordynowanego ataku europejskich instytucji, mediów i lewicy. Viktor Orbán, którego ugrupowanie Fidesz wygrało wybory, postanowił dokonać gruntownej przebudowy kraju: zmiany konstytucji i ustroju, rozprawienia się z demontującą
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze