Kolegom po fachu

Stary dobry Młynarski śpiewał kiedyś w piosence o przeszkoleniu kamerzystów, jak to zrobić, kiedy przyjdzie dużo, by pokazać, że jest mało, i na odwrót, z małej grupki zrobić gigantyczny tłum. Ilustrację tej praktyki mieliśmy w zeszłym roku, kiedy zestawiono marsz Niepodległości ze spacerkiem pana Bronka i przyjaciół.

W miniony weekend wszystkich pobił warszawski ratusz, twierdzący, że KOD-owców było trzy razy więcej niż zwolenników wolności i solidarności. Cóż, nawet łgać dobrze nie umieją. Ale dożyliśmy czasów, że nawet profesjonaliści się pogubili. Z tego, co pokazują ostatnio czołowe media, można by ułożyć praktyczne syllabus grzechów dzisiejszego
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: