Międzymorze z półksiężycem w tle

Wywiad

Nie przewiduję, by Turcy zaczęli na Ukrainie oficjalną wojnę przeciwko Rosji, ale jeżeli konflikt między Ankarą a Moskwą jeszcze bardziej się zaogni, to idea poszerzonego Międzymorza może się okazać dla Ankary bardzo nęcąca - z dr. Andreasem Umlandem, ekspertem ds. Europy Wschodniej, wykładowcą Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, rozmawia Olga Doleśniak-Harczuk W ubiegłym tygodniu opublikował Pan na swoim blogu artykuł nawiązujący do projektu Międzymorza. Tyle że w nieco zmodyfikowanej formie, ponieważ w bliskim sojuszu z Polską widziałby Pan nie tylko np. Rumunię czy Ukrainę, ale i Turcję. Jaki interes miałaby mieć Ankara w przystąpieniu do tego typu sojuszu? Wszystko zaczyna się od Rosji. Jak wiemy, Rosja ma wokół siebie państwa, z którymi jest skonfliktowana lub z którymi nie ma najlepszych relacji. Tradycyjnie są to państwa bałtyckie, kraje Europy Środkowo-Wschodniej, Gruzja, Rumunia, a pod koniec listopada br. do tego zestawu dołączyła Turcja. Zestrzelenie
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze