Rubikon

Jeśli ktoś przypuszczał, że Andrzej Duda będzie prezydentem malowanym, dbającym wyłącznie o własny wizerunek, a PiS zadowoli się zdobyciem władzy dla samej władzy (ewentualnie dla posad w spółkach skarbu państwa), pomylił się haniebnie. Wola „dobrej zmiany” okazała się rzeczywista, a rządząca Zjednoczona Prawica przekroczyła punkt krytyczny. Cofnięcie się oznaczałoby de facto kapitulację i rezygnację z naprawy państwa. Trybunał Konstytucyjny, zdominowany przez opozycję w stosunku 12:3, w dodatku rozzuchwalony własną wszechmocą i wściekły z powodu krytyki, zablokowałby wszelkie reformatorskie działania sejmu i rządu. Z pieniędzmi na dzieci, wiekiem emerytalnym i podatkiem od banków włącznie. Trybunał stwierdzałby niezgodność każdej ustawy z konstytucją, a opozycja obłudnie krytykowała PiS, że nie realizuje swoich obietnic. Nie dziwi więc, że większość sejmowa wykorzystała złamanie prawa przez PO w sprawie wyboru sędziów za poprzedniej kadencji, by skorygować proporcje
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze