Harry Connick Jr., czyli dobra jakość muzyki pop

Filip Rdesiński \ Co dzieje się w kulturze

W ostatnich latach muzyka pop kojarzyła się głównie z komercją, skandalizującymi, młodocianymi gwiazdeczkami i wszystkim, co najgorsze w show biznesie. Wystarczyło, żeby za pop zabrał się były jazzman przed pięćdziesiątką, by ten gatunek muzyczny nabrał szlachetnej nuty Harry Connick Jr. to artysta, którego kojarzyć możemy przede wszystkim z muzyką jazzową. Ci natomiast, którzy za jazzem nie przepadają, mogą go pamiętać z filmów fabularnych, w których grywał epizody. Pojawił się m.in. jako kpt. Jimmy Wilder w „Dniu Niepodległości” czy Vilmer w „Sekcji 8”. Od lat uchodził za łamacza kobiecych serc. Nie tylko ze względu na urodę, ale przede wszystkim z powodu delikatnego, lekko pokrytego piachem głosu. To on wzbogacił swoimi utworami jedną z najbardziej kultowych komedii romantycznych „Kiedy Harry poznał Sally” z Meg Ryan i Billy Crystalem w roli głównej. Swoim talentem muzyk przez lata obdarzał miłośników jazzu. W końcu postanowił stworzyć płytę w nieco innym, bardziej
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze