Wygraliśmy, walcząc z najsilniejszymi mediami

Stacje telewizyjne, służby specjalne i sondażownie biorą w III RP wspólnie udział w operacjach specjalnych, których celem jest kreowanie bądź utrącanie liderów politycznych – mówi prof. Piotr Gliński, wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego, w rozmowie z Samuelem Pereirą

Po wieczornym programie w telewizji publicznej z Pana udziałem prowadząca go Karolina Lewicka została przez kierownictwo stacji zawieszona. Jednocześnie część redakcji TVP Info w liście do Pana żąda przeprosin za nazwanie stacji „tubą propagandową”. Podtrzymuje Pan te słowa?
Oczywiście że podtrzymuję. Sam ten program był dowodem na moją tezę. Nie powiem że najlepszym, bo bywały w tej stacji telewizyjnej równie mocne dowody. Można je wymieniać bez liku. Publikowane były (owszem, nieprzypadkowo nieliczne) badania polegające na analizie treści w TVP, składu zapraszanych do programów gości, tzw. ekspertów czy opisu języka i stylu komentowania w tej instytucji. Są one jednoznaczne i wskazują, że jest to stacja tendencyjna, a nawet – jak było widać choćby w trakcie ostatniej rozmowy – napastliwa. Takie badania socjologiczne niestety są bardzo rzadkie, nie ma stałego monitoringu. Nie wiem, dlaczego np. Fundacja Batorego przestała robić monitoring kampanii politycznych [ostatni monitoring mediów tej fundacji jest z 2011 r. – przyp. red.].

Mówi Pan o potrzebie zmiany sytuacji w telewizji publicznej. Jak miałaby taka zmiana wyglądać?
To jest pytanie daleko idące. Wielokrotnie mówiliśmy, że telewizja publiczna powinna być narodową instytucją kultury albo instytucją użyteczności publicznej, w każdym razie nie spółką komercyjną. Druga zmiana to forma Rady Mediów z jednoosobowym zarządzaniem. Prosta odpowiedzialność z prostym powoływaniem i odwoływaniem. Do tego dojdzie 50 proc. budżetu przeznaczane na finansowanie stacji lokalnych. Tyle mogę powiedzieć, jeśli chodzi o ogólne założenia przygotowywanej przez nas...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: