Ostatnia linia obrony

Dodano: 24/11/2015 - Nr 47 z 25 listopada 2015

Kiedy przystępowano do projektu zmiany w Polsce systemu sowieckiego, w kręgach moskiewskich i komunistycznej bezpieki zakładano, że musi nastąpić istotne poluzowanie, jeżeli chodzi o partie polityczne, cenzurę i drobny biznes. Rynki finansowe, własność największych mediów i służby specjalne miały zostać zdominowane przez ludzi starego systemu. Jednak pozostał jeszcze jeden istotny zwornik postkomunistycznego projektu – sądy. Trudno coś zmienić w sądach, gdy legalność tych zmian oceniają one same. Co gorsza, oceniają legalność wszystkich zmian. Nie ma znaczenia, kto dzisiaj staje w obronie skostniałego systemu sprawiedliwości. Świadomie lub z głupoty jest używany do obrony postkomunizmu. Nie chodzi nawet o przeszłość tych ludzi, lecz o sieć powiązań towarzysko-biznesowo-politycznych, które wymuszają chęć obrony postpeerelowskiego sądownictwa – ostatniej zapory przeciwko jakimkolwiek reformom w Polsce. Trudno nie oburzać się na przykłady odbierania dzieci rodzicom za
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze