Jazz w Gliwicach

O Palm Jazz Festiwal, imprezie, na której wystąpią m.in. Jan Garbarek, Enrico Rava, Renaud Garcia Fons, Bill Evans czy Hanna Banaszak, i której wyznacznikiem są dobry klimat i świetna muzyka, rozmawiam z Pawłem Kobylińskim – jej organizatorem i prezesem Fundacji Integracji Kultury

W Gliwicach rozpoczyna się kolejna edycja Palm Jazz Festiwal. Pomimo nazwy nie występują na nim jedynie muzycy jazzowi. Istnieje jakiś specjalny klucz, według którego zapraszacie artystów?
Przede wszystkim poziom. To najważniejszy klucz. Staramy się, aby festiwal był na najwyższym światowym poziomie. W ubiegłych latach gośćmi byli m.in. John Scofield czy Trilok Gurtu, a także Randy Brecker, wielokrotny laureat nagrody Grammy. To absolutna czołówka. Chcemy, aby wachlarz koncertów był szeroki. Nie serwujemy tylko jazzu, lecz także ciekawe formy etniczne. Dobrym przykładem jest tutaj Roby Lakatos Sextet, który zaprezentował połączenie muzyki cygańskiej i jazzowej. Obecnie mamy ułatwioną pracę, ponieważ artyści sami zaczęli do nas pisać, aby wystąpić na naszej scenie. To oznacza, że renoma festiwalu wzrasta. W tym roku będziemy organizować już szóstą edycję tej imprezy.  

Jakie gwiazdy wystąpią w tym roku na festiwalu? A może będą jakieś niespodzianki, którymi chcecie zaskoczyć publiczność?
W tym roku mamy legendę muzyki: Jana Garbarka, Norwega o polskich korzeniach. Jest również Hanna Banaszak. Myślę, że tej pani nie muszę szerzej przestawiać, ponieważ jej dorobek sceniczny jest przeogromny. A co do niespodzianek to powiem, że w takim projekcie nie ma mowy o niespodziankach ani też o improwizacji, jeśli chodzi o organizację. Przez ostatnie lata staraliśmy się stworzyć unikatowe przedsięwzięcie nie tylko pod względem muzycznym, lecz także organizacyjnym. Na początku wykorzystywaliśmy sceny kina Bajka czy Amok. Obecnie mamy do dyspozycji bardzo dobrą scenę w Centrum Kultury Jazovia, które mieści się na gliwickim rynku. Współpracuje też z...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: