PE: narody, liczby, polityka

To już czwarta część sagi o europarlamencie. Cóż, jaki parlament, taka saga. Ale warto znać tę brukselską „polityczną matematykę”, bo z tej suchej statystyki wyłania się obraz realnych wpływów poszczególnych narodów w centrum Unii Europejskiej  Pozwolę sobie teraz „zlustrować” prezydia ostatnich trzech europarlamentarnych komisji. Zacznijmy od tej, która – trochę w teorii, trochę w praktyce – ma być pasem transmisyjnym obywateli krajów członkowskich UE do unijnej centrali: chodzi o Komisję Petycji (PETI). Jej pięcioosobowe władze zdominowały kobiety. Czyżby były bliżej przeciętnego Kowalskiego, Smitha czy Schmidta niż mężczyźni? Mamy więc przewodniczącą – Szwedkę z grupy liberałów, Hiszpankę – chadeczkę i aż dwie Maltanki (jedna z prawicy, druga z lewicy). Męski rodzynek jest ze Słowacji, choć nie Słowak, lecz reprezentant licznej tam węgierskiej mniejszości (skądinąd chadek).  Kolejna komisja to ta, która zajmuje się Wolnościami Obywatelskimi, Sprawiedliwością i
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze