Banalna historia księdza Charamsy

Historia ks. Krzysztofa Charamsy jest w gruncie rzeczy dość banalna. Ksiądz stracił wiarę i w poszukiwaniu nowego zajęcia został homocelebrytą. Smutne, ale zdarza się Z ludzkiego punktu widzenia historia watykańskiego księdza jest niestety bardzo prosta. I można ją wyczytać z tego, co już zostało przez Krzysztofa Charamsę powiedziane i opublikowane. Oto emocjonalnie rozdygotany ksiądz, z poważnymi problemami osobowościowymi (a takim problemem jest skłonność homoseksualna), zostaje skrzywdzony przyjęciem do seminarium i święceniami kapłańskimi (i to jest pierwszy problem, z którym mamy tu do czynienia), a później robi karierę (z jego wypowiedzi wynika, że ze szczerymi intencjami), by w końcu ulec nieuporządkowanej seksualności, stracić wiarę (bo niezależnie od tego, co opowiada obecnie ów człowiek, nie wierzy on ani w Ewangelię, ani w Boga objawiającego się w Chrystusie za sprawą Pisma Świętego i Tradycji). Ostatnim krokiem było zaś uznanie, że nową drogą życia może
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze