Tysiąc atletów i jedna bluzeczka

To, co  wyrabia Platforma Obywatelska, przypomina mi, jako żywo, wierszyk dla dzieci Juliana Tuwima „Lokomotywa” Na defiladzie 15 sierpnia większą uwagę niż odrzutowce, czołgi czy żołnierze zwróciła wśród niektórych kreacja pani premier Kopacz. Do tej pory trwają poszukiwania osoby, która zasugerowała prezes Rady Ministrów ubrać się w taki właśnie sposób. Na dorocznych targach mody w Łodzi doktor Ewa ma szansę wyszarpać jakąś nagrodę, czy może raczej „antynagrodę”.  Skądinąd opisując „kolorowe, kraciasto-kwieciste bluzki” (cytat dosłowny) p.o. przewodniczącej PO, Joanna Lichocka na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” uznała, że to taki zabieg socjotechniczny, bo ich noszenie ma upodobnić panią Kopacz do gustów Polski powiatowej. Nie zgadzam się. Bronię gustów polskich kobiet i dziewczyn z Polski „B”. Kreacje-koszmarki Ewy K. (nazwisko znane Redakcji) wynikają z jej wieloletnich upodobań estetycznych, smaku (sorry, braku smaku) i mentalności. Po prostu taka jest
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze