Romansujesz? Strzeż się!

Hakerzy strażnikami moralności? W pewnym sensie tak! 37 mln nazwisk i adresów niewiernych małżonków wykradli ostatnio z serwisu Ashley Madison. A później opublikowali je w sieci Nie, nie jestem zwolennikiem wykradania danych z sieci. Ale tym razem jakoś szczególnie nie współczuję rzekomym ofiarom tego wydarzenia. I to nie dlatego, że mam złośliwą satysfakcję, że zło zostało – przynajmniej tym razem – ukarane publiczną infamią (a z tym mamy jednak do czynienia), i nawet nie dlatego, że dzięki tej akcji każdy kolejny chętny do zdrady, któremu przyjdzie do głowy zalogować się na takim portalu, 10 razy się nad tym zastanowi. Powód jest inny. Otóż akcja hakerów, a także reakcja na nią mediów pokazują, że niezależnie od własnych wyborów jest w nas jeszcze głębokie przekonanie, że pewnych rzeczy robić nie należy, że są one nie tylko złem, ale także moralnym i osobistym obciachem.  Akcja hakerów przypomina także, że – by posłużyć się lekką parafrazą słów z Ewangelii – nie ma
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze