Nasz sierpień

I stało się! W radosne święto 15 sierpnia wróciła Polska. Nasze były ulice, nasze niebo, a momentami nawet wydawało się, że nasza jest telewizja. Wszechwładna do tej pory władza zniknęła. Bezradna premier trzydziestoparomilionowego kraju, ubrana jak na piknik, miotała się po ulicy, z trudem rozróżniając żołnierzy od publiczności. Gdyby nie te gafy, nikt nie zauważyłby jej obecności lub jej braku. Wicepremierzy Tomasz Siemoniak i Janusz Piechociński zachowywali się tak, jakby do końca życia chcieli nieść baldachim nad Andrzejem Dudą. Można było ustawić wartę honorową w intencji ofiar smoleńskich WEWNĄTRZ pałacowego dziedzińca, odsłaniać pomniki bohaterów i śledzić widowiska przygotowane przez rekonstruktorów. Znikły gdzieś rowy, podziały dzielące rzekomo „ten kraj”. Specjalistom od
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze