Spoty suche, aż zgrzytają zęby

„Bo ona dużo, dużo zrobiła” – mówi zapłakanym głosem koleżanka Ewy Kopacz Martyna Domagała-Karpeta. Całość zachowana w koncepcji „Trudne sprawy”, czyli kozetka, kamera i zapłakany głos. Skalę porażki tego spotu najlepiej pokazuje fakt, że sama PO go nie promowała, a w liczbie odsłon klip partyjny z filmikiem go parodiującym przegrał stosunkiem ok. 50 do 350 tys. wyświetleń. A nie jest to bynajmniej najsłabszy spot Platformy

Widmo utraty władzy zmusza Platformę Obywatelską do coraz bardziej histerycznych ruchów. Oprócz kolejowego objazdu, w którego trakcie Ewa Kopacz nieudolnie próbuje naśladować Donalda Tuska, pojawiają się spoty, krótkie filmiki propagandowe – wyjątkowo nieudolne.
Sytuacja partii Ewy Kopacz jest naprawdę nieciekawa. Ostatnie sondaże, mimo różnych wahań, dają przewagę Prawu i Sprawiedliwości, i to umożliwiającą nawet (jak w wypadku ostatniego badania dla „Newsweeka”) samodzielne rządy. Jak wynika z badania firmy Estymator przeprowadzonego w dniach 13–16 lipca br. na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1062 dorosłych osób, Zjednoczona Prawica miałaby w sejmie aż 248 posłów.
Co tu zrobić? – zastanawiają się w partii rządzącej i nic poza objazdami po kraju i spotami nie przychodzi im do głowy. Ale po kolei.
Wszystko zaczęło się w marcu br. „Dziś rano ponad 16 milionów Polaków poszło do pracy. Nigdy po 1989 r. tak wielu Polaków nie miało pracy. To miara naszego wspólnego sukcesu” – chwaliła się w Kancelarii Premiera Ewa Kopacz. Spot wyemitowała Platforma Obywatelska pod jakże wdzięcznym tytułem „Praca dla Polski, praca dla Polaków”.
Od tego czasu Kopacz nieczęsto zza biurka wychodziła, szczególnie że czas, kiedy w ramach kampanii prezydenckiej Bronisław Komorowski zaliczał kolejne wpadki – pozwalał zapomnieć, że premierem naszego pięknego kraju jest osoba nie mniej „utalentowana”. Ewa Kopacz zostawała w cieniu Komorowskiego, dzięki czemu Polacy powoli zaczynali zapominać o jej wpadkach takich jak...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: