Wzorem Katona

Ostatnio dosyć często zadają mi pytania na temat takich lub owakich zdarzeń dotyczących telewizji – nominacji, zwolnień dziennikarzy, dzielenia stanowisk itp.  Odpowiadam standardowo, że nie chcę komentować spraw jednostkowych, bo przypomina mi to malowanie balustrad na Titanicu. Mediów publicznych w obecnym kształcie nic nie jest w stanie uratować. Można – mówiąc w przenośni – tego molocha jedynie zburzyć, ziemię zaorać i posolić.

Skądinąd jeszcze na 100 dni (do wyborów) powinno nam cierpliwości wystarczyć. A co potem? Mając, w co wierzę, większość rządową i wsparcie prezydenta, uporządkować sprawy na Woronicza i Malczewskiego. Kosztować to będzie trochę czasu i wysiłku, ale gdyby np. wspólnie z Kukizem udało się zdobyć większość konstytucyjną, wtedy byt Krajowej Rady i jej utrzymanków będzie można zakończyć od ręki.
I niech ręka Boska chroni naszych przyszłych ustawodawców przed próbami naprawy! KRRiT musi zniknąć raz na zawsze! Część jej kompetencji (ład częstotliwości) może przejąć Ministerstwo Łączności. A reszta? Media, zwane publicznymi, jako spółki skarbu państwa  muszą zostać rozwiązane i powołane na nowo jako jednostki użyteczności publicznej, dobro ogólnonarodowe na podobieństwo Muzeum Narodowego, Teatru Wielkiego itp. Można dyskutować, czy ich prezes powinien być członkiem Rady Ministrów, czy jednym z zastępców ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Nowe media nie musiałyby zajmować się zarabianiem pieniędzy ani ścigać w emisji reklam. Obligatoryjna, niewysoka opłata abonamentowa, płacona razem z rachunkiem za światło, wsparta daniną reklamową stacji prywatnych (w zależności od udziału w rynku reklam – opróżnionym przez media narodowe) absolutnie by wystarczyła.
I to nie tylko na bieżącą działalność, ale i na powrót szeroko zakrojonej misji kulturalnej i edukacyjnej, na teatry, filmy i programy rozrywkowe na najwyższym poziomie. Przy okazji należałoby w jak najszerszym stopniu wrócić do produkcji własnej i...
[pozostało do przeczytania 25% tekstu]
Dostęp do artykułów: