Aborcyjny terroryzm i obrona życia

Dodano: 07/07/2015

Ruch pro choice przekracza kolejne granice. I nie jest to już granica zbydlęcenia, ale zwyczajnego demonicznego zniewolenia Wyobraźmy sobie, co by się działo, gdyby w jakimś miejscu na świecie ktoś porwał jednego Żyda, a potem skierował w internecie list do przeciwników antysemityzmu, by ci zebrali w ciągu 72 godzin milion dolarów, by uratować mu życie. „Jeśli tego nie zrobicie – perorowałby w mediach taki ktoś – to będzie to dowód na to, że w istocie nie interesuje was życie Żydów i że jesteście hipokrytami”. Czy media na całym świecie szeroko komentowałyby ten apel? I czy liderzy opinii przekonywaliby, że to świetne obnażenie hipokryzji i obojętności rzekomych przeciwników antysemityzmu? Oczywiście nie! Natychmiast do boju wyruszyłyby natomiast jednostki antyterrorystyczne, które zrobiłyby porządek z antysemickim terrorystą, w imię zasady, że z szantażystami się nie rozmawia, ale broni ich ofiar. To jednak, co oczywiste w takiej sytuacji, nie jest już takie, gdy
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze