Zajrzeć poza widnokrąg

Przez trzy dni żyłem w innej Polsce. Polsce ludzi życzliwych, kulturalnych, inteligentnych. Mówiących ładną polszczyzną i zafrasowanych sprawami kraju bardziej niż własnymi ambicjami. Potrafiących się wysławiać precyzyjnie i zwięźle. Interesująco przemawiać, ale nade wszystko słuchać. W kraju, z którego słownictwa (oprócz wulgaryzmów) znikły słowa „nie da rady”, „taki mamy klimat”, w którym państwo, władza, wymiar sprawiedliwości istnieją nie tylko teoretycznie.

I nie musiałem w tym celu wyjeżdżać za granicę i szukać na emigracji jakiejś „małej ojczyzny”.
Ów inny klimat spłynął w upalne lipcowe dni na Katowice i centrum konferencyjne, w którym odbywała się
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: