Miasto ze snu

Jak się nie dziwić dwoistości charakteru, gdy wody laguny są gwarantem bezpieczeństwa, ale jednocześnie stałym zagrożeniem zatopienia?

O Wenecji  można bez końca. Na kartach książki Petera Ackroyda serenissima jawi się jako „miasto ze snu” – synteza  sprzeczności. Nie ma też w świecie miejsc sobie równych lub chociaż podobnych. Bo jakże porównać te pałace obłożone marmurem z indiańskimi domkami na palach wokół akwenu Maracaibo, którym Wenezuela zawdzięcza swoją nazwę? Zawodzi również zestawienie z Petersburgiem, też wzniesionym na palach w błocie, ale dawna rosyjska stolica to pomnik despotyzmu, podczas gdy Wenecja jest apoteozą wolności.
Powstała w
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: