Porażająca słabość państwa

Robert Pazik jest, po Wojciechu Franiewskim i Sławomirze Kościuku, trzecim z kolei zabójcą Krzysztofa Olewnika, który miał powiesić się w więzieniu. Jednak we wszystkich trzech sprawach zachodzi poważne podejrzenie, że mieliśmy do czynienia z zabójstwem. Śledztwa zostały umorzone, mimo że materiał dowodowy w przypadku Franiewskiego wskazywał na użycie przez niego w więzieniu środków odurzających lub alkoholu. W przypadku Kościuka, według jednej z opinii biegłych, ślady na przedramieniu wskazują na to, że był on przed śmiercią ciągnięty, co z kolei sugeruje, że być może pętlę zarzucono mu na szyję siłą. Istnieje też odrębna opinia zakładu ekspertyz sądowych, według której obrażenia Kościuka powstały już w stanie agonalnym. Dziwna jest też śmierć strażnika, który w areszcie pilnował Franiewskiego. Mamy informacje o powiązaniach strażnika z Pazikiem. Świadczy to o tym, że i w tej sprawie mogliśmy mieć do czynienia z zabójstwem.

Jest jeszcze sprawa innej niż podana w akcie zgonu godziny śmierci Franiewskiego.

To bardzo interesujący wątek, którego nie znaliśmy. Nieżyjący strażnik miał uczestniczyć w sugerowaniu lekarzowi wpisanie innej godziny śmierci Franiewskiego. Należy zadać sobie pytanie, komu i dlaczego zależało na ukryciu godziny śmierci Franiewskiego, a potem także na śmierci strażnika. Chcę powiedzieć z całą stanowczością, że rodzina państwa Olewników nie wierzy w samobójcze śmierci czterech osób, które miały wiedzę na temat okoliczności śmierci Krzysztofa. Możemy śmiało postawić tezę, że komuś mogło zależeć na tym, by ludziom tym zamknąć usta.

W szumie medialnym pojawiają się informacje np. o ukraińskiej prostytutce, która rzekomo miała być zamordowana w domu Krzysztofa Olewnika. Informacje tego typu są potem dość szybko dementowane.

Wszystkie tego typu wrzutki medialne utrudniają dojście do prawdy. To, co wychodzi dziś, jako sensacyjna informacja, wynika ze źle zabezpieczonego...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: