Grill i władza – ze szpitalnego okna

Dodano: 16/06/2015 - Nr 24 z 17 czerwca 2015

Nie pytajcie mnie o organizację francuskiej służby zdrowia. Nie odpowiem. Z prostego powodu: być może jeszcze – nie daj Bóg! – będę musiał korzystać ze służby zdrowia gospodarzy europarlamentu Widziane nie tyle z Brukseli, ile ze Strasburga. Jak co miesiąc, jestem przez kilka dni na sesji Parlamentu Europejskiego, w mieście będącym jedną z trzech „stolic” PE, obok Brukseli oraz Luksemburga (gdzie mieści się część administracji, a przede wszystkim finanse!). Tym razem jednak jest wyjątkowo. Nie dlatego, że to przedostatnia sesja przed wakacjami, bo na intensywności prac to się jakoś nie odbija. Tym razem krążę w tę i we w tę,  między dwiema nielubianymi przez obywateli (podatników) instytucjami. Kursuję jak wahadło między szpitalem a parlamentem właśnie. Nie pytajcie mnie o organizację francuskiej służby zdrowia. Nie odpowiem. Z prostego powodu: być może jeszcze – nie daj Bóg! ‒ będę musiał korzystać ze służby zdrowia gospodarzy europarlamentu. Nie chcę zatem ryzykować
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze