Dekompozycja

Dodano: 16/06/2015 - Nr 24 z 17 czerwca 2015

Są takie momenty w procesach historycznych, kiedy kropla przelewa kielich i do wyboru pozostają już wyłącznie rozwiązania złe i gorsze. Zastanawiam się, kiedy ten punkt osiągnęła Platforma Obywatelska? Jeszcze rok temu wydawało się, że afera podsłuchowa ujdzie jej na sucho – premier z wicepremierem uciekli, śmieci zamieciono pod dywan i wiele wskazywało, że sytuacja wróciła do normy. A potem przyszły sfałszowane na rympał wybory samorządowe. Pełna głupota, ponieważ fałszerstwa były absolutnie zbędne. Nawet gdyby utrzymały się wyniki z sondaży powyborczych, nie groziło to niczym poważnym. Może utratą władzy w jeszcze jednym województwie, może lepszą reprezentacją opozycji w sejmikach. Nic więcej. Instynkt kanciarza okazał się silniejszy. I obudzono „wielkiego niemowę”. Gniew społeczny zaowocował nie bezmyślnym protestem, lecz świadomymi inicjatywami, z których najważniejszą jest Ruch Kontroli Wyborów. Podobnie pycha obozu prezydenckiego musiała wreszcie doprowadzić
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze