My, Europejczycy znad Buga

Odpowiednie dać rzeczy słowo

Traktowanie społeczeństwa jak zbiorowiska ograniczonych osobników, reagujących pozytywnie jedynie na słownictwo z magla i wiejskiej dyskoteki, oznacza, że ci politycy, a obok nich różni celebryci oraz celebrytki, sami się degradują do poziomu rynsztoka. I co najważniejsze – im to nie przeszkadza, bo to się podoba wykształciuchom i wielkomiejskiej młodzieży małomiasteczkowej proweniencji. A więc stałemu elektoratowi i potencjalnym wyborcom rządzącej dziś Platformy Obywatelskiej. Partii, której celem jest władza teraz i zawsze. I na wieki wieków amen. Temu celowi służą różni ponoć wykształceni socjologowie i temu podobni politolodzy, domagający się ni mniej ni więcej tylko delegalizacji Prawa i Sprawiedliwości.

Czy znaleźliśmy się w pętli czasu, czy też te nieodpowiedzialne wystąpienia popleczników władzy są symptomem paniki, która wywołuje straceńcze zachowania na szczytach władzy i na jej dołach? Jedno i drugie, a jeśli tak, to tzw. elity powinny w końcu się określić i nazwać po imieniu. Że są elitami cwaniaków, kombinatorów, wychowanych na PRL-owskiej tradycji omijania prawa lub jego nadużywania, pozbawionych moralnych hamulców, uznających za główny cel w życiu ustawienie się, wejście w układy i trzymanie z władzą, która im to – tak myślą – ułatwia. Patriotyzm jest dla nich nie tylko przeżytkiem i objawem antyeuropejskiego zacofania, ale i istotną przeszkodą w traktowaniu tego, co narodowe, jako przydatnego tylko wtedy, gdy przynosi wymierne korzyści. A jeśli nie, to wszystko jedno, można być narodowości śląskiej, kaszubskiej albo pszczyńskiej. Co to komu przeszkadza? Co komu przeszkadza pleniące się chamstwo i żerowanie na prymitywnych instynktach w mediach, tak publicznych, jak i prywatnych? Jedni się oburzają, ale są w mniejszości. Większość stanowią wciąż jeszcze ci, co nienawidzą tych drugich.

Państwo miłości

Nie działa już chyba na żadnego myślącego...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: