Mazgaj emigruje, reszta kopie

Tomasz Lis mógłby pracować w bulwarówce „The Sun” (duży nakład, bo pokazują nagie panienki), ale na polowanie na rodzinę czołowego polityka nie miałby w BBC żadnych szans

Żal ściska, proszę wybaczyć, pewną część ciała, gdy ogląda się, w jaki sposób platformerski aktyw medialno-celebrycki walczył w kampanii prezydenckiej. To znaczy najpierw spał tak, jak Głowa Państwa (ustępująca), potem przestraszony obudził się z letargu, wreszcie ruszył do boju per fas et nefas, faulując, jak się dało i kogo się dało, z rodziną prezydenta-elekta na czele. Jako człowiek urodzony w Londynie wiem, że w takiej BBC – a TVP formalnie jest jej odpowiednikiem jako publiczna TV –
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: