Mazgaj emigruje, reszta kopie

Dodano: 03/06/2015 - Nr 22 z 3 czerwca 2015

Tomasz Lis mógłby pracować w bulwarówce „The Sun” (duży nakład, bo pokazują nagie panienki), ale na polowanie na rodzinę czołowego polityka nie miałby w BBC żadnych szans Żal ściska, proszę wybaczyć, pewną część ciała, gdy ogląda się, w jaki sposób platformerski aktyw medialno-celebrycki walczył w kampanii prezydenckiej. To znaczy najpierw spał tak, jak Głowa Państwa (ustępująca), potem przestraszony obudził się z letargu, wreszcie ruszył do boju per fas et nefas, faulując, jak się dało i kogo się dało, z rodziną prezydenta-elekta na czele. Jako człowiek urodzony w Londynie wiem, że w takiej BBC – a TVP formalnie jest jej odpowiednikiem jako publiczna TV – formalnie nie byłoby to możliwe. Tam dziennikarz ostro przepyta premiera Jej Królewskiej Mości czy też tego, kto się dopiero na 10 Downing Street wybiera, czyli lidera opozycji. Jednak na pewno nie zaatakuje bezbronnej rodziny polityka. To rola dla tabloidów. Np. gdy żona Tony’ego Blaira Cherie, zaspana, w lekkim
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze