Niemcy zbadają zamach w Smoleńsku

Niemiecka prokuratura wszczęła wstępne dochodzenie wyjaśniające w sprawie katastrofy smoleńskiej. Przyczynkiem do takich działań były informacje zawarte w książce niemieckiego dziennikarza Jürgena Rotha. Czy będzie to przełom w śledztwie dotyczącym tragedii w Smoleńsku?

O wszczęciu wstępnego dochodzenia został poinformowany przez niemiecką prokuraturę generalną mec. Stefan Hambura, pełnomocnik kilku rodzin smoleńskich. Zdaniem prawnika zaangażowanie Niemców w sprawę Smoleńska może okazać się bardzo istotne dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy.
– Niemiecka prokuratura generalna może skorzystać z pomocy różnych instytucji i zwracać się do niemieckiego rządu w tej sprawie. W urzędzie kanclerskim znajduje się także koordynator ds. służb specjalnych i bez problemu prokuratura może dotrzeć do różnych dokumentów. Mam nadzieję, że tak zrobi. Widać, że Niemcy traktują tę sprawę bardzo poważnie – mówi Hambura.
Polscy śledczy umywają ręce
Działania Niemców to efekt publikacji „Tajne akta S. – Smoleńsk, MH17 i wojna Putina na Ukrainie” autorstwa niemieckiego dziennikarza śledczego Jürgena Rotha. Autor ujawnił w niej istnienie tajnych akt Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), odnoszących się do przyczyn katastrofy. Dziennikarz opisał dokumenty mające świadczyć o tym, że wyjaśnienie tragicznego finału lotu Tu-154 leży „z wysokim prawdopodobieństwem w zamachu z użyciem materiałów wybuchowych, zrealizowanym przez dział FSB w ukraińskiej Połtawie, a prowadzonym przez generała Jurija D. z Moskwy”.
Książka zyskała rozgłos także w Polsce. Pod koniec marca 2015 r. mecenas Stefan Hambura złożył wniosek do polskiej prokuratury wojskowej o dołączenie do akt śledztwa smoleńskiego tez wysuniętych przez Jürgena Rotha. Mecenas zaznaczał, że bez dokumentów wywiadu niemieckiego (BND), które przedstawia i na które powołuje się dziennikarz, nie jest możliwe stwierdzenie okoliczności, przyczyn i przebiegu katastrofy smoleńskiej.
Ale w...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: