Nad Tamizą rządy twardej ręki

David Cameron ostro wziął się do pracy. Powołał 22-osobowy gabinet, zapowiedział, że nie dopuści do ponownego referendum w Szkocji i zaproponował, by głosowanie w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii przeprowadzić wcześniej niż w 2017 r. Ważnym elementem w pracach nowego rządu będzie polityka względem imigrantów, w tym coraz liczniejszej reprezentacji Polaków

David Cameron wybrał swój gabinet i na fali kampanijnej aktywności rozpoczął pracę. W pierwszej kolejności wykluczył ponowne przeprowadzenie referendum ws. niepodległości Szkocji. Brytyjski premier oznajmił, że nie widzi powodu, by powtarzać głosowanie. Po porażce ostatniego plebiscytu Cameron obiecał szkockiemu parlamentowi większą samodzielność i więcej uprawnień. Jednak jak dotąd niewiele z tych obietnic zostało spełnionych. Teraz, gdy Szkocka Partia Narodowa (SNP) pod przewodnictwem Nicoli Sturgeon odniosła spektakularny sukces w wyborach parlamentarnych, może konsekwentnie zabiegać o swoje interesy. Sturgeon przejęła stery SNP w listopadzie 2014 r., po porażce szkockiego wrześniowego referendum. 45-letnia przewodnicząca jest przeciwniczką polityki oszczędności konserwatywnego rządu w Londynie, jak również posiadania przez Wielką Brytanię broni nuklearnej oraz perspektywy możliwego wystąpienia Królestwa z Unii Europejskiej. Co do tego ostatniego, to nowo mianowany premier już zapowiedział wstępnie, że będzie się starał przeprowadzić głosowanie w tej sprawie wcześniej niż pod koniec 2017 r. David Cameron dąży do zmiany unijnego traktatu w ramach możliwych renegocjacji warunków członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Głównym postulatem szefa brytyjskiego rządu jest możliwość ograniczenia imigracji na Wyspy. Premier chce również przywrócić Londynowi część uprawnień, których rząd zrzekł się na rzecz Brukseli w ramach wstąpienia do Unii.
Królestwo a sprawa polska
Na liście narodowości coraz niechętniej przyjmowanych na Wyspach są nasi rodacy. Polacy...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: