Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Dziecięca choroba lewicowości

Dodano: 28/05/2024 - Nr 22 z 29 maja 2024

Miał Lenin łeb do tytułów i właśnie „Dziecięca choroba lewicowości” jest jednym z bardziej udanych. Z tą chorobą bywa jak z pandemią grypy. Pozornie pokonana, potrafi wrócić po latach i na nowo przerazić świat. Niegdysiejszy marsz na barykady realizuje się po 100 latach jako szturm na rodzinę. Tym, czym dla partyzantów byłoby wycięcie lasów, tym dla lewicy stał się zanik wielkoprzemysłowej klasy robotniczej. No bo jak ma funkcjonować dyktatura proletariatu bez proletariatu, gdy ten stał się klasą średnią, poszedł na samozatrudnienie albo pracuje w korpo. Kłopoty pojawiły się zresztą wcześniej, gdy okazało się, że w Polsce wielkoprzemysłowi robotnicy wierzą w Boga, kochają papieża, a olewają pierwszego sekretarza i zamiast walki klas chcą solidarności. Różnica między progresistami a konserwatystami polega na tym, że o ile pierwsi usiłują wszystko zmieniać, ci drudzy wolą konserwować.

„Wot duraki, naprawiają windę, kiedy można przecież wejść po drabinie!”. Co prawda

     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze