Amant z karabinem

Dodano: 06/05/2015 - Nr 18 z 6 maja 2015

Marcin Wolski \ Poleca

Po wojnie podejmuje jedną z najważniejszych życiowych decyzji – wraca do kraju. Publiczność wita go entuzjastycznie, władze mniej Wbrew temu, o czym byłem przekonany jako małolat, nie wszystkie gwiazdy międzywojnia zginęły albo dożywotnio wyemigrowały. Dymsza nigdy z Polski nie wyjeżdżał, Wiera Gran zrobiła to dopiero po latach. Osterwa i Jaracz umarli w PRL-u tuż po wojnie. Mieczysława Ćwiklińska i Ludwik Solski dociągnęli nieomal setki, Mira Zimińska rozkwitła u boku Sygietyńskiego. Jadwiga Smosarska i Loda Halama wróciły, by umrzeć w ojczyźnie. Ta ostatnia doczekała wolnej Polski. A Pierwszy Amant Aleksander Żabczyński (pewnie ex aequo z Eugeniuszem Bodo, zmarłym w sowieckim łagrze), bohater filmów „Zapomniana melodia”, „Ada, to nie wypada”, „Pani minister tańczy”, „Jadzia”, „Manewry miłosne” i niezapomniany wykonawca piosenek „Całuję twoją dłoń, madame”, „Powróćmy jak za dawnych lat” czy „Nie kochać w taką noc” zmarł w  1958 r., 12 lat po powrocie do ojczyzny. Jak
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze