Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Cudowny rozkwit polskiego geniuszu

Dodano: 14/05/2024 - Nr 20 z 15 maja 2024
FOT. WIKIPEDIA
FOT. WIKIPEDIA

Józef Piłsudski doskonale rozumiał, że odzyskanie niepodległości było czynem romantyków, epigonów dawnych rycerzy walczących ze światem dla realizacji pięknych idei, często nierozumianych przez zwykłych zjadaczy chleba, gotowych poświęcić wiele, aby zapewnić sobie przychylność bożka świętego spokoju. Ziszczenie idei wymaga ofiar, wymaga krwi. Lecz potem, gdy idea zyska byt materialny, do jej utrzymania i rozkwitu niezbędna jest praca. Często wcale nie łatwiejsza niż walka zbrojna, wymagająca więcej czasu wypełnionego znojem. Piłsudski u progu niepodległości powiedział: „Idą czasy, których znamieniem będzie wyścig pracy, jak przedtem był wyścig żelaza, jak przedtem był wyścig krwi”. Te słowa stały się mottem Powszechnej Wystawy Krajowej w Poznaniu w 1929 roku.

Wystawa, której inicjatorem i głównym organizatorem był ówczesny prezydent Poznania Cyryl Ratajski, a patronem Prezydent RP Ignacy Mościcki, pokazywała niezwykłe – jak na krótki okres istnienia niepodległego państwa – osiągnięcia Polaków we wszystkich praktycznie dziedzinach: od górnictwa i przemysłu ciężkiego, przez rolnictwo, po kulturę i sztukę. Planowano ją początkowo na dziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości, ostatecznie postanowiono, że odbędzie się o rok później, dla upamiętnienia konferencji w Wersalu, która przypieczętowała powrót Wielkopolski i Pomorza do Polski.   

Duma i nadzieja 

II Rzeczpospolita nie była bytem idealnym. Mimo wielu wad i ułomności państwa, Polacy doceniali wolność, rozumieli, że jest to stan, o który należy dbać nieustannie, że wymaga on osobistych wyrzeczeń. Panowała niemal powszechna zgoda co do tego, że dobro wspólne ma prymat nad interesem własnym, że prywatna pomyślność wypływa z dobrobytu społecznego, nigdy odwrotnie. Odradzająca się Polska miała więcej potrzeb niż możliwości ich zaspokajania. Odwoływały się zatem władze do miłości Ojczyzny, do altruizmu, do poczucia obowiązku, do solidarności społecznej. Od 1918 roku w całym kraju organizowano zbiórki, których celem było zebranie zasobów złota umożliwiających wprowadzenie własnej stabilnej waluty. Obrączki ślubne, biżuteria, chowane na czarną godzinę złote rublówki i dolarówki – Polacy oddawali Ojczyźnie. Choć Polska trapiona była nieustannie kryzysami, to do wytężonej pracy motywowały rodaków dwa czynniki: duma i nadzieja. Dumę wzmacniały sukcesy międzynarodowe: literacka nagroda Nobla dla Władysława Reymonta w 1924 roku, osiągnięcia w lotnictwie, sukcesy sportowe, a zwłaszcza złote medale olimpijskie, z których pierwszy zdobyła Halina Konopacka w rzucie dyskiem na igrzyskach w Amsterdamie w 1928 roku (przy okazji bijąc rekord świata). Wystawa prezentująca osiągnięcia Polek i Polaków we wszystkich praktycznie dziedzinach ludzkiej aktywności miała służyć uzasadnionej dumie i dawać realną nadzieję. Założeniem bowiem było, że będą na niej eksponowane produkty wytworzone w granicach polskich, w firmach mających minimum 20 proc. kapitału krajowego.

Jak Poznań stał się stolicą 

Ochotę na zorganizowanie wystawy krajowej miały oczywiście Warszawa, Lwów i Wilno. Lecz tylko niezniszczony działaniami wojennymi Poznań posiadał niezbędną do tak wielkiego przedsięwzięcia infrastrukturę: w 1911 roku odbyła się w nim Wystawa Wschodnioniemiecka, a na przygotowanych przez Prusaków terenach wystawowych od 1921 roku odbywały się Targi Poznańskie, impreza o randze międzynarodowej.

Zakres planowanych prac nie ograniczał się tylko do przygotowania terenów Targów: zmieniało się całe miasto. Przebudowano kilkadziesiąt ulic, powstał Dworzec Zachodni, elektrownia miejska, spalarnia śmieci, stacja wodociągowa, największy w Polsce hotel dysponujący 362 pokojami, największa w Polsce restauracja, w której 500 pracowników mogło obsłużyć 2,5 tysiąca spragnionych i zgłodniałych gości, dom studencki Hanka, rozbudowano sieci elektryczne i kanalizacyjne. Przez 700 dni poprzedzających Wystawę pracowało na jej rzecz nawet do 5 tys. osób. Wykorzystano 15 tys. m3 drewna sprowadzanego z całej Polski, 15 milionów cegieł, 50 wagonów stali budowlanej, 10 tys. ton żużlu. Zakontraktowano specjalne dostawy żywności, zarybiono stawy miejskie. Pięć sektorów Wystawy zajmowało 65 hektarów – czyli trzy razy tyle, ile zajmują obecne Międzynarodowe Targi Poznańskie. „W ciągu dwóch lat (1927–1929) Poznań przeobraził się z prowincjonalnego miasta z wypucowanym ledwie śródmieściem, w wielką metropolię, sam stał się salonem wystawowym”. I to wszystko mimo najcięższej od niepamiętnych czasów zimy 1928/29, kiedy temperatura spadała poniżej 40 stopni, zamarzły rzeki i Bałtyk, a pociągi grzęzły w wielometrowych zaspach. 

W intencji powodzenia Wystawy odprawiano specjalne nabożeństwa. 12 maja ks. Stanisław Adamski mówił w kazaniu: „Wystawa będzie największem bodaj wydarzeniem w rozwoju naszej Ojczyzny. Na wysiłek taki zdobyć się może tylko naród, który wierzy we własne siły”.

Motoryzacja

Polska fascynacja motoryzacją narodziła się przed Wielką Wojną, lecz z pełną mocą rozkwitła w latach II Rzeczypospolitej. Pierwsze polskie samochody budowano w latach 1923–24, lecz seryjną produkcję rozpoczęto dopiero w 1925 roku, gdy inżynier Tadeusz Tański skonstruował CWS T-1. Skrót CWS oznacza oczywiście Centralne Warsztaty Samochodowe, miejsce produkcji samochodu, litera „T” zaś to inicjały jego konstruktora.

Przepiękna limuzyna z mocnym – jak na owe czasy – 45-konnym silnikiem rozwijała prędkość do 105 km/h. Spalanie wedle dzisiejszych norm – gigantyczne, bo 18 litrów na 100 km. Lecz o unikatowości tej maszyny i polskim geniuszu technicznym świadczył inny walor samochodu. Otóż dawało się go w całości – łącznie z silnikiem – zmontować i zdemontować przy pomocy dwóch kluczy (popularna legenda mówi, że tylko jednego) i wkrętaka.

Tylko świece wymagały osobnego klucza. Na PWK eksponowano wiele innych samochodów i części motoryzacyjnych: obok CWS stała limuzyna Stetys – prywatne przedsięwzięcie Stefana Tyszkiewicza, były karoserie poznańskiej wytwórni „Brzeskiauto” („Minerva” jest samym wykwintem dobrego gustu – pisał „Dziennik Poznański”), był pierwszy polski motocykl „Lech” z Opalenicy.

Akurat na drugą połowę lat dwudziestych przypadł krótki okres prosperity, inwestycje państwowe i prywatne zaczęły być widoczne. W czerwcu 1928 roku nowo wybudowaną pod Warszawą fabrykę Ursus opuszcza 50 pierwszych polskich ciężarówek (na włoskiej licencji S.P.A.). Nic dziwnego, że Ursus miał na PWK osobny pawilon. 

Tuż obok znajdował się pawilon Przemysłu Lotniczego, a w nim „…płatowce wszystkich poważnych wytwórni lotniczych polskich, a więc Państwowych Zakładów Lotniczych, fabryki Samolot w Poznaniu, fabryki Plage i Laśkiewicz w Lublinie oraz Podlaskiej Wytwórni Samolotów w Białej”. Szczególną uwagę publiczności przyciągał skonstruowany w 1928 roku PZL P.1 – pierwszy całkowicie metalowy samolot myśliwski w układzie górnopłata z oryginalną konstrukcją skrzydła (zwaną polskim płatem). 

Wielką nowością była pierwsza w Polsce uliczna sygnalizacja świetlna, sterowana (przy pomocy korby) przez policjanta, a czynna w godzinach od 8 do 23. Lecz i tak z powodu mnóstwa zwiedzających pojawiły się – chyba też pierwsze w Polsce – korki uliczne, w których grzęzły tramwaje, taksówki i dorożki.

Na falach eteru

Mimo prac nad rozwojem infrastruktury komunikacyjnej przemieszczanie się napotykało w II Rzeczypospolitej wiele ograniczeń: samochody i motocykle były bardzo drogie, a i bilety kolejowe do tanich nie należały. Więc skoro ludzie nie mogli podróżować po kraju i świecie, to Polska starała się dotrzeć do ludzi. Polskie Radio powstało w 1925 roku, a regularne, codzienne emisje rozpoczęło w roku następnym. 

W czasie trwania PWK rozegrano na stadionie Warty Poznań mecz między „Zielonymi” a PSV Eindhoven, doskonałą drużyną holenderską sponsorowaną przez jednego z głównych partnerów Radia Poznań, czyli firmy Phillips. Na liczący 2 tysiące miejsc stadion przyszło 14 tysięcy kibiców, lecz jeszcze więcej mogło uczestniczyć w zawodach dzięki pierwszej w kraju transmisji imprezy sportowej prowadzonej na żywo (i obyło się bez zakłóceń i pogłosu) przez Ludomira Budzińskiego, który rychło stał się jednym z najpopularniejszych sprawozdawców sportowych. Transmisję zapewniały trzy mikrofony i specjalnie wybudowana kilometrowa linia telefoniczna. Warta wygrała 5:2!

Transmisja poznańska miała swój udział w podjętej tego samego roku decyzji władz państwa o budowie potężnego nadajnika radiowego w Raszynie pod Warszawą. Uruchomiony w maju 1931 roku nadajnik, którego 280-metrowa antena rozpięta była na dwóch masztach wysokich na 210 metrów, był najsilniejszy w Europie, a ponieważ sieć nadajników uzupełniało jeszcze 9 kolejnych, całe terytorium Rzeczypospolitej znajdowało się w zasięgu

Polskiego Radia. 

Na PWK zaprezentowano również najnowocześniejszy sposób komunikowania: telewizję. Pierwszy polski telewizor skonstruował w 1929 roku (trzy lata po światowej premierze w Londynie) Stefan Manczarski, jeden z inżynierów zatrudnionych w Ministerstwie Poczty i Telegrafów: „Telewizjer polski, który pracuje dowolnie przy pomocy radja lub drutu, przenosi na odległość każdy obrazek” – chwalił „Kurier Poznański”.

Łabędź ze smalcu w stawie z galarety

Nie sposób opisać w tak krótkiej formie wszystkich atrakcji PWK, którą w ciągu 6 miesięcy trwania odwiedziło około 4,5 miliona widzów, w tym 200 tysięcy gości zagranicznych. Nie wspomniałem o wyrobach odzieżowych, pawilonie z zabawkami, o sztuce, wystawie książek, o osobnym pawilonie Lwowa, o produktach przemysłu metalowego (najdłuższe w Europie rury bez szwu) itd. Dodać trzeba, że w konkursie na potrawę wygrał tytułowy naturalnej wielkości ptak pływający po stawie z galarety wieprzowej, w którym „pluskały” gotowane ryby. 

O Pewuce pisała prasa całego świata – ukazało się około 60 tysięcy artykułów. Przytoczmy jedno zdanie z korespondencji opublikowanej przez brytyjski „Daily Mail”: „Polacy pokazali na tej wystawie, że nie ma przedmiotu, którego by sami sfabrykować nie mogli. Ten naród jest tak przemyślny, że potrafi zrobić wszystko, czego zapragnie”. 

Słowa będące tytułem tego artykułu wypowiedział Emanuel Evain, paryski deputowany po zwiedzeniu PeWuKi. Przez następne 10 lat istnienia prawdziwie wolnej Rzeczypospolitej polski geniusz jeszcze wielokrotnie zadziwiał świat. Umiejętność radzenia sobie z trudnościami, przedsiębiorczość, nowatorskie myślenie, pracowitość – to cechy, dzięki którym Polska w błyskawicznym tempie wychodziła z zacofania, w które z premedytacją wprowadzili nas Niemcy, Rosja i Austria podczas zaborów. W 1939 roku Niemcy, Rosja i Austriacy w służbie III Rzeszy ponownie pozbawili nas państwa. Wolność „od obcej przemocy nakazów” – oto klucz do siły i pomyślności Polski.  

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze