Kolektywizacja sześciolatków

Reforma rolna wdrażana była przez siedem lat. Siódmy rok z rzędu wprowadzana jest też reforma obniżenia wieku szkolnego. Historia lubi się powtarzać. Warto zawalczyć o swoje dziecko i postarać się o odroczenie obowiązku szkolnego

Siedem długich lat kolektywizacji ziemi w Polsce nie przyniosło rezultatów oczekiwanych przez władze PRL. Chłopi nie poddali się propagandzie i nie oddali ziemi do PGR-ów. Nie podziałało przekonywanie, że „tak jest na Wschodzie”, obok innych, bardziej brutalnych argumentów. Polscy chłopi uchronili nie tylko swoją ojcowiznę, ale też gospodarkę całego kraju przed jeszcze głębszą zapaścią.
PRL się skończył. Dziś mamy inne reformy i inne argumenty, ale władza, tak jak wtedy, działa podobnie, demolując życie obywateli i całe państwo. Reforma obniżenia wieku szkolnego wprowadzana jest pod powtarzanym jak mantra hasłem, że „tak jest na Zachodzie”. Tak naprawdę rząd chce przyspieszyć edukację naszych dzieci, by szybciej szły do pracy i zasypywały swoimi składkami dziurę w budżecie i ZUS.
„Obywatelski” przymus
Toporności, z jaką „obywatelska” partia władzy traktuje obywateli, nie powstydziliby się propagandyści „ludowej” władzy wprowadzający reformę rolną. Partia „obywatelska”, jak nazwa wskazuje, uważa się za kwintesencję obywatelskości i sami obywatele są już potrzebni tylko do zatwierdzania jej decyzji przez aklamację. Rodzice sześciolatków zebrali przeciw wywłaszczaniu ich z praw rodzicielskich 1,6 mln podpisów. Partyjni notable stwierdzili, że brakuje jeszcze 30 mln podpisów (sic!) i odrzucili w marcu tego roku kolejny, trzeci już społeczny projekt w tej sprawie. Partia przecież wie najlepiej, co jest dobre dla dzieci.
Polskich rodziców próbuje się wbić w kompleksy: „Czy wasze dzieci są głupsze od tych na Zachodzie?”. Prymitywny argument, obliczony na niewiedzę odbiorcy, nie trzyma się faktów. Sztywny obowiązek dla młodszych dzieci obowiązuje tylko w 14 z 28 państw Unii. Mali Duńczycy,...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: