Pomocne Wilki

„Gdziekolwiek są >>Nocne Wilki<<, tam jest też Rosja” – mówi Aleksander „Chirurg” Załdostanow, przywódca tego gangu motocyklowego. Po zajęciu przez gang budynków rządowych na Krymie zapowiadał: „Dojdziemy do Kijowa”. Przejazd motocyklistów przez Polskę jest rosyjską prowokacją, która może załatwić reelekcję Bronisławowi Komorowskiemu. A zyskała ona w Polsce zaskakujących sojuszników

– Wy nie tylko jeździcie na motocyklach, ale też wykonujecie bardzo ważną patriotyczno-militarną pracę – mówił o „Nocnych Wilkach” Władimir Putin. Na terenie Polski pracę tę mają wykonywać od 27 kwietnia, gdy planują wjechać na teren naszego kraju. 
PiS napadł na Putina,
ratunkiem Komorowski
Scenariusze rosyjskich prowokacji polegają niemal zawsze na tym, że każda z możliwych odpowiedzi ofiary ma być korzystna dla Rosji i jej przyjaciół oraz niekorzystna dla jej wrogów.
Jedynym sposobem uniknięcia motocyklowej prowokacji jest uniemożliwienie „Nocnym Wilkom” wjazdu do Polski przez jej władze. Każdy inny scenariusz jest zły dla Polski, ale może być korzystny dla walczącego o reelekcję prezydenta.
Wyobraźmy sobie, że na terenie Polski w czasie protestów przeciwko „Nocnym Wilkom” dochodzi do jakiegoś ataku z użyciem przemocy na ulubieńców Putina. Na kilkanaście lub kilka dni przed wyborami w mediach rozpętana zostaje histeria wokół tego, jak to PiS doprowadził do eskalacji agresji, która doprowadzić może do wojny z Rosją. Głosowanie na „rozsądnego” Komorowskiego miałoby być wówczas jedynym ratunkiem dla przestraszonych Polaków.
Ale także gdy okaże się, że „z dużej chmury mały deszcz” i do Polski przyjechali głównie sympatyczni motocykliści wiozący prezenty dla polskich domów dziecka, wcześniejsza awantura medialna ma się stać – jak pisze dziś Katarzyna Gójska-Hejke – sposobem na oswojenie Polaków z obecnością na terenie naszego kraju grup, które następnym razem pojawić się tu mogą pod podobnym szyldem, lecz w...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: