Je suis copte, copte égyptien! 21 osób zginęło, bo było chrześcijanami. Krew męczenników buduje Kościół, ale wymaga też reakcji politycznej

Jestem koptem

Nie jestem zwolennikiem akcji solidarnościowych czy przekonywania, że jest się także ofiarą. Ale tym razem mam głębokie poczucie, że sytuacja wymaga już reakcji. Śmierć dwudziestu jeden chrześcijan koptyjskich nie pozostawia wątpliwości, że dla części środowisk muzułmańskich to chrześcijanie pozostają głównymi wrogami. Nie powinno być to zresztą zaskoczeniem dla nikogo, kto ma świadomość, że islam jest w istocie zaprzeczeniem chrześcijaństwa, Dobrej Nowiny o tym, że Bóg stał się człowiekiem. Oczywiście nie wszyscy muzułmanie wyciągają z tego wnioski takie jak IS, ale dla każdego jest oczywistością, że chrześcijaństwo jest w istocie z punktu widzenia islamu bałwochwalstwem, a wiara w Trójjedynego Boga – fałszem. A ponieważ religia ta dopuszcza nawracanie siłą, a w części interpretacji również zabijanie w imię religii, to nie powinno być zaskoczeniem, że są ludzie, którzy w imię islamu mordują chrześcijan. Tyle że to nie oznacza, iż Zachód nie powinien wreszcie
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze