Po sfałszowanych wyborach rośnie atrakcyjność PSL

Putinizacja \ W III RP wszystkie chwyty dozwolone

Wybory samorządowe, w których PSL miał osiągnąć niebotyczny wynik sięgający 24 proc., nie spowodowały, że przynależność do tej partii stała się obciachem. Odwrotnie. Dla Johna Godsona, Ludwika Dorna czy posłów od Palikota okazała się ona atrakcyjna. – Udane fałszerstwo przekonało wielu, że PSL jest skuteczny. Do tego jest partią rosyjską, czyli gwarantującą stabilizację – uważa politolog dr Jerzy Targalski z Uniwersytetu Warszawskiego Świeżo po ogłoszeniu wyników wyborów samorządowych wydawało się, że przynależność do PSL będzie odtąd w Polsce czymś wstydliwym czy kompromitującym. W sieci krążyły satyryczne memy z globusem, na którym nawet Chiny czy Australia zaznaczone były na zielono, gdyż PSL wygrał wybory na całym świecie. „PKW: Habemus papam Piechocinsky” – głosił kolejny satyryczny obrazek, pokazujący lidera PSL w papieskim ornacie. Na jeszcze innym klaszczący Kim Dzong Un gratulował PSL: „No k…, wyrazy uznania”. Na ulice kilku miast, w proteście przeciwko
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze