Basenowy pod lupą śledczych

Andrzej Biernat, minister sportu w rządzie Ewy Kopacz, miał w miniony piątek awansować w strukturach PO i zostać sekretarzem generalnym partii. Tak się jednak nie stało, bo dzień wcześniej wyszło na jaw, że CBA przygląda się majątkowi barona z „łódzkiej spółdzielni”. Według śledczych polityk dysponuje ogromnym, przewyższającym dochody majątkiem i żyje ponad stan

Oficjalnie Centralne Biuro Antykorupcyjne zajęło się ministrem Biernatem w ramach standardowego sprawdzania oświadczeń majątkowych. Uwagę śledczych zwrócił samochód polityka, Land Rover Evoque z 2012 r. Model robi wrażenie. „Jest nie tylko piękny, lecz również zdolny do sprostania każdej sytuacji w mieście. Range Rover Evoque budzi respekt w każdym zakątku miasta” – czytamy w katalogu Land Rovera. Respekt budzi również jego cena. Jeden z najdroższych modeli kosztuje ponad 270 tys. zł. Takie ceny nie przerażają pławiącego się w luksusach i lubiącego wystawny tryb życia Andrzeja Biernata. Wszystko wskazuje na to, że minister sportu popadł w prawdziwe tarapaty.
Od pucybuta do milionera
Obecny szef resortu sportu zaczynał karierę zawodową na basenie w Konstantynowie Łódzkim. Był kierownikiem i współtwórcą tamtejszego Centrum Sportu i Rekreacji. Sam minister nie lubi, gdy mu się o tym przypomina. Denerwuje się, gdy partyjni koledzy nazywają go „kierownikiem pływalni”. Od ratownika i działacza trzecioligowego klubu piłkarskiego szybko awansował na szczyty polskiej polityki. Kluczem okazało się przystąpienie do Platformy Obywatelskiej. W 2005 r. Biernat został wybrany na posła. Stopniowo rosła również jego pozycja w partii. Powoli stał się jedną z głównych postaci tzw. łódzkiej spółdzielni. W rozgrywkach wewnątrzpartyjnych Andrzej Biernat nie ma sobie równych. Bezwzględnie wycina partyjnych kolegów. Tworzy również własne strefy wpływów, wciągając na stanowiska kolegów z Konstantynowa Łódzkiego. Z tego niewielkiego miasteczka pochodzi m.in. obecny marszałek woj. łódzkiego...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: