Kto napędza ten ROTOR?

Dymisja Bondaryka z funkcji szefa Narodowego Centrum Kryptologii może oznaczać, że zadania NCK wchodzą w fazę, w której obecność cywilnych funkcjonariuszy staje się zbędna. Kulisy tej dymisji trzeba będzie oceniać w kontekście nominacji nowego szefa NCK oraz belwederskiej „koncepcji kułaka”, w której armia i służby wojskowe stanowią fundament reżimu prezydenckiego

Wygląda na to, że styczeń można nazwać miesiącem dymisji Krzysztofa Bondaryka. Zaledwie przed dwoma laty ten wszechwładny (jak sądzono) szef ABW zrezygnował z kierowania Agencją, by po kilku miesiącach objąć zwierzchnictwo nad Narodowym Centrum Kryptologii (NCK) – jednostką wojskową powołaną w kwietniu 2013 r. przez zarządzenie ministra obrony narodowej. Przed kilkoma dniami poinformowano, że Bondaryk złożył rezygnację również z tej funkcji i została ona natychmiast przyjęta.
Przyczyny dymisji byłego szefa ABW nadal pozostają zagadką, a prawidłowa ocena sytuacji w obszarze służb specjalnych stanowi dla analityków poważny problem. Przez wiele lat publicyści i eksperci kojarzeni z PiS utrzymywali, że siła koalicji PO–PSL opiera się na „systemie Tuska”, w ostatnim zaś okresie wszechwładnym decydentem służb specjalnych miał być szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz. Według tego błędnego wzorca oraz w perspektywie wszechwładzy ministrów rządu Tuska definiowano niemal wszystkie procesy zachodzące w służbach. Co więcej – o autorstwo tzw. reformy służb posądzano ludzi równie niekompetentnych, jak Cichocki, Siemoniak czy Sienkiewicz, samą zaś reformę, choć skrajnie niekorzystną i wymierzoną w grupę premiera, okrzyknięto „rządową”.
Dymisja Krzysztofa Bondaryka, złożona w styczniu 2013 r., wprowadzała głęboki zamęt w tego rodzaju schematy. Przez wcześniejsze lata byliśmy bowiem świadkami celowej „bondaryzacji” służb i ciągłego poszerzania uprawnień Agencji. Decyzje legislacyjne podejmowane przez reżim w sprawach bezpieczeństwa zmierzały zawsze do skupienia władzy w rękach szefa ABW...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: